Deportacja – zbiórka przed Sejmem RP, 30.11.2016

Deportacja – zbiórka pod Sejmem RP została zorganizowana przez Małgorzatę Dianę Marenin (działaczkę społeczną, nauczycielkę, przewodniczącą Stowarzyszenia Stop Stereotypom) jako odpowiedź na pomysł posłanki PIS, Beaty Mateusiak-Pieluchy.

Szanowna posłanka zaproponowała rozwiązania, które w XX wieku, były już wprowadzane w życie. Aby mieć świadomość skali takich rozwiązań proponuję wycieczkę do Treblinki, Majdanku, Sztutthofu, Auschwitz-Birkenau, Ravensbruck i wielu innych.

Krótko mówiąc, pani Pielucha nie wykazała się odkrywczością, niemniej wykazała się brakiem wiedzy i przerażającą ignorancją w zakresie historii współczesnej a także, co podczas pikiety podkreślało wielu wypowiadających się, przerażającą ignorancją w zakresie znajomości Ustawy Zasadniczej Rzeczpospolitej Polskiej. Niezrażeni tymi brakami, stawiliśmy się z walizkami gotowi do podróży, której wcale nie zamierzamy podjąć. Na przykład ja, przyszłam z pustą walizką. Walizka była na znak protestu a pusta, bo co miałam wziąć? Meble, które przetrwały ucieczkę moich dziadków przed wysiedleniem, na zamojszczyźnie, w czasie II wojny światowej? 10 książek, 20 czy tyle ile udźwignę? A może tylko ciepłe ubrania? Nie, nic nie wzięłam, ponieważ ja się nigdzie nie wybieram. I nie pozwolę żeby ktokolwiek mnie stąd wyrzucał. Nie pozwolę żeby mówił mi, co mam myśleć, żądał ode mnie deklaracji wiary i wierności czy decydował jak mam żyć. Przygotowując swoje wystąpienie sięgnęłam do wydarzeń sprzed ponad 300 lat, z przerażeniem stwierdzając jak są aktualne. Nadal musimy walczyć z dominacją zabobonów nad wiedzą i ciemnoty nad rozumem.

Szanowni Państwo, Współwędrowcy, Drodzy Towarzysze Podróży!

Kazimierz Łyszczyński, bluźnierstwo. Jestem tutaj jako przedstawicielka Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego. A nasz patron był człowiekiem zwykłym i niezwykłym. Szlachcic i wolnomyśliciel, ateista. Poseł na sejm. Jako komisarz królewski i podsędek brzeski, (mianowany przez króla Jana III Sobieskiego), prowadził sprawy o odszkodowania od instytucji kościelnych i wydawał wyroki m.in. przeciwko jezuitom. Ekskomunikowany w 1668 roku (30 sierpnia, przez biskupa łuckiego Stanisława Jana Witwickiego) za zlekceważenie kościelnego zakazu małżeństw między bliskimi krewnymi (chodziło o ślub jego córki) i za „bluźniercze” twierdzenie, że kościelne zakazy nie mają żadnego znaczenia, ponieważ małżeństwo jest „umową świecką” („contractum civile”).

W latach siedemdziesiątych XVII w. napisał traktat filozoficzny „De non existentia Dei” („O nieistnieniu Boga”, 1674 r.). Przez kilkanaście lat traktat ten był jedynie rękopisem. Zadenuncjowany przez  swojego sąsiada i dłużnika, Łyszczyński został aresztowany przez biskupa wileńskiego (Konstantego Kazimierza Brzostowskiego). Choć jako szlachcic podlegał sądowi sejmowemu, został skazany przez sąd kościelny na śmierć za ateizm – którego dowodem był traktat „O nieistnieniu boga”. Sąd sejmowy jedynie ten wyrok potwierdził. Zanim wykonano egzekucję wyrwano Łyszczyńskiemu bluźnierczy język i ucięto bluźnierczą rękę. Ścięty na rynku warszawskim 30 marca 1689 r. Jego ciało zostało spalone wraz z traktatem, który przetrwał jedynie we fragmentach włączonych do mowy oskarżycielskiej.

Obraza uczuć religijnych. Drodzy współpodróżnicy, opowiadam o wydarzeniach sprzed ponad 300 lat ale przypomnę, że w polskim prawie karnym, 2-giej dekady XXI wieku jest zapis dotyczący „obrazy uczuć religijnych”. Jest to art 196 KK, dający możliwość pozbawienia wolności do lat 2!

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 196. Obraza uczuć religijnych
(Dz.U.2016.0.1137 tj. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny)

Grażyna Juszczyk, w atmosferze opresji religijnej. W tym miejscu chcę przypomnieć sprawę Grażyny Juszczyk – „tej, która zdjęła krzyż” – bo jeszcze niedawno świętowaliśmy ogłoszenie bezprecedensowego wyroku. Otóż sędzia Sądu Okręgowego w Opolu nie tylko uznał odpowiedzialność szkoły za dyskryminację Grażyny w miejscu pracy, ale także za tworzenie atmosfery opresji religijnej w szkole. Określił także jako niedopuszczalne wywieranie presji religijnej przez większość na mniejszości. Wyrok sądu oznaczał także, że „ochrona uczuć religijnych” nie może być stawiana ponad godność człowieka i jego prawo do wolności sumienia. Dziś wiemy, że w tej sprawie zostały złożone dwie apelacje: jedna ze strony szkoły a druga, i to jest znamienne, ze strony prokuratury.

Wolność, równość, demokracja. Bo czym jest kara za bluźnierstwo czy obrazę uczuć religijnych? Czym jest lekceważenie zdania mniejszości? Czym jest sprowadzanie ponad połowy społeczeństwa do roli przedmiotów, jednorazowych opakowań, inkubatorów? Czym jest lekceważenie prawa do wolności wyboru, do decydowania o swoim życiu i swoim ciele? Bo czym jest żądanie bezkrytycznego przyjmowania czyichś poglądów jako jedynie właściwych? Czym jest wpływ hierarchów kościelnych na stanowienie prawa? Czym, jeżeli nie deptaniem godności, zamachem na wolność i rozum, niszczeniem demokracji!

Mając w głowie słowa Ewy Dąbrowskiej-Szulc i rozglądając się w naszej codzienności widzę wiele wydarzeń, wypowiedzi i działań, które obrażają mój rozum, mój umysł. Na co dzień możemy obserwować deptanie rozsądku, wiedzy, negowanie niebywałych osiągnięć rąk i umysłu ludzkiego.

Przespaliśmy. Musimy przyznać, że „przespaliśmy”, straciliśmy czujność i w ciągu ostatniego ćwierćwiecza przegapiliśmy to, że zygota stała się dzieckiem a płód zyskał większe prawa niż kobieta, że procedura medyczna stała się morderstwem, że dla osiągnięcia celu można kłamać, przekręcać i przeinaczać.

Deportacja. Mamy drugą dekadę XXI wieku i właśnie wiedza i znajomość doświadczeń XX wieku, powinny dawać nam wskazówki. Bo przecież żyją jeszcze Ci, którzy widzieli bądź przeżyli dramat wywózek i deportacji. Nie dajmy odebrać sobie znaczenia słów, nie pozwólmy odwracać ich znaczenia. Pamiętamy, że w XX wieku właśnie od słów się zaczęło. A dzisiaj znowu słyszymy o sprawdzaniu patriotyzmu i poglądów, o składaniu przyrzeczeń lojalności, o jedynie właściwych poglądach, o „wstawaniu z kolan”. Tak, właśnie „deportacja” to słowo, które niesie pamięć ogromu bezsensownych cierpień. Nie wolno nam zapomnieć co znaczy deportacja, nie wolno nam przymykać oczu na pomysły tworzenia nowych Umschlagplatz-ów!

Wspominając takich ludzi jak Kazimierz Łyszczyński, obserwując działania takich osób jak Grażyna Juszczyk, pamiętajmy o naszej tradycyjnej różnorodności i wielokulturowości. To na ich przykładzie możemy mówić o uczciwości i patriotyzmie.

Pusta walizka. Na koniec powiem, że przyszłam tutaj z pustą walizką. Walizka jest na znak protestu a pusta, bo co miałam wziąć? Meble, które przetrwały ucieczkę moich dziadków przed wysiedleniem, na zamojszczyźnie, w czasie II wojny światowej? 10 książek, 20 czy tyle ile udźwignę? A może tylko ciepłe ubrania? Nie, nic nie wzięłam, ponieważ ja się nigdzie nie wybieram. I nie pozwolę żeby ktokolwiek mnie stąd wyrzucał. Nie pozwolę żeby mówił mi, co mam myśleć, żądał ode mnie deklaracji wiary i wierności czy decydował jak mam żyć. Nie, ja tu zostaję i będę robić wszystko by żyć w kraju, w którym obowiązuje wolność, równość i demokracja!

Umiemy się śmiać. Jesteśmy tu dzisiaj, ponieważ umiemy się śmiać. A umiemy się śmiać, bo jesteśmy krytyczni. Wiemy również, co to jest czarny humor. Tak, używajmy żartu i śmiechu, bo jesteśmy silni rozumem i poczuciem humoru.

Nina Sankari, wiceprezeska Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego zaznacza, że Fundacja na swoim bilecie ma adnotację „first line” – dlatego obiecujemy, że zrobimy wszystko, żeby udowodnić zasadność tego wpisu!

Drodzy Towarzysze podróży przez życie, dziękuję, że przyszliście, dziękuję, że umiecie się śmiać i pokazujecie swoje niezadowolenie i to, że macie swoje zdanie. Do zobaczenia ale nie w wagonie bydlęcym a w kinie, teatrze, sklepie, na spacerze w parku i przy urnach wyborczych! 🙂 Nie zgadzajmy się na odwracanie znaczeń i przekłamywanie rzeczywistości. Nie zgadzajmy się na dominację zabobonów nad wiedzą i ciemnoty nad rozumem.

Jako przedstawicielka Fundacji im. Kazimierza Łyszczyńskiego, fundacji, która za główne cele stawia sobie promowanie ateizmu (który, powtarzając za Niną Sankari, nie dotarł do Polski na bolszewickich bagnetach!), humanizmu, światopoglądu racjonalistycznego, świeckości, rozdziału kościoła i państwa, praw człowieka, dodam – pamiętajmy, że wiedza, rozum i edukacja to wolność i równość!

Justyna Grabowska, wystąpienie za zbiórce pod Sejmem RP, 30 listopada 2016 r.

PS
Nie mogę sobie tego odmówić i muszę dodać, że stawiliśmy się nie tylko z walizkami ale także z pieluchami pełnymi marzeń. 😉

Fotorelacja

 

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ